środa, 19 kwietnia 2006
jakoś nie mam czasu
Weszłam sobie na tego bloga patrze a on jeszcze istnieje! kompletnie o nim zapomniałam. La cóż w moim życiu działo się i dzieje nadal. Odkąd mój małżonek został zmuszony do emigracji przypomniał sobie jak bardzo mnie kocha i robi wszystko zeby mógł wrócić, a tu dupa blada. Żona wredna nie chce. I to wcale nie dlatego, ze tak bardzo świetnie sobie radzę niestety nie. Jest mi czasami kompletnie źle, ale nie potrafię byc z kimś komu nie ufam. Już bym chyba wolała żeby mnie zdradził, byłoby jakies wyjasnienie, że chucie cielesne albo zwyczajnie się zakochał, ale nie takie prefidne oszustwo! Na nic kompletnie nie mam czasu, więc chyba skończę udawać, że pisze bloga.
wtorek, 28 marca 2006
Się podziało!
No i wmoim zyciu faktycznie nastapiły zmiany. Może niekoniecznie takie jak chciałam, to znaczy zdecydowanie nie takie. Od prawie dwóch tygodni jestem samotną matką, z trójką dzieci, gdyż... wywaliłam męża z domu! Kompletnie nie wiem jak to będzie, ale chwilowo nawet nie przyjmuje do wiadomości tego, że mógłby wrócic. Dlaczego? Ano dlatego, że jest kompletnie nieodpowiedzialny. Wkurzało mnie juz to, że nie mogłam go namówić żeby szukał pracy. Ale brałam na przetrzymanie. Może jestem naiwna ale wierzyłam, że to tylko "chwilowe zmęczenie materiału". Ostatnio jednak zaczął szykowac się do pracy za granicą. Myslałam sobie, fajnie jest, niech pracuje gdzie chce tylko niech pracuje. Pakowałam, prałam i wogóle robiłam za grzeczną żonę, biednego męza opuszczającego rodzinę dla ciężkiego chleba za granicą. W przed dzień! wyjazdu okazało się, że to wszystko jedna wielka mistyfikacja, a ja nawet kasę pożyczyłam na tego jego wyjazd! A sposób w jaki sie okazało, też taki, że nie daj Boże! Ale skoro już był spakowany... Teraz muszę, się nauczyć życ od nowa. No i szukam pracy, może byc dorywcza i jaka bądź. Może ktos ma?
poniedziałek, 13 marca 2006
krytyka buuuu
Zostałam skrytykowana za nudny wyglad mojego bloga. Pewnie słusznie problem tylko polega na tym droga, miła Gosiu, że ja kompletnie się na tym nie znam. Chętnie powstawiam obrazki, ale dopiero się uczę obsługi tego paskudztwa i bez pomocy córek nijak mi nie wychodzi. Wszystkich, którym także przeszkadza wygląd mojego bloga bardzo przepraszam i postaram się cos zmienić. Ale nie wiem czy mi sie uda.
niedziela, 12 marca 2006
Leniwa niedziela
Szukam odpowiedzi na pytanie kiedy będzie wiosna? Kończy mi sie węgiel i cos tak mi sie wydaje, że będę musiała dokupić a juz miałam nadzieję, że nie. Palenie mnie dobija! Ja już chcę zeby było ciepło i nawet żeby te chore ptaszki spiewały. I zieleń na drzewach, i długie spacery, i zimowe ciuchy precz i wogóle... A tu co? rozpacz i beznadzieja. Może zima sie w tym roku nie skończy? Poza tym nic ciekawego nie mam do powiedzenia. Ciekawe co przyniesie kolejny tydzien?
sobota, 11 marca 2006
Się rozgadałam!
Nadchodzi nowy tydzien i mam nadzieje, że pod wzgledem chorobowym bedzie lepszy niz ten mijający. To znaczy, że bedziemy zdrowi bo chorowanie poza tym, ze nudne jest zwyczajnie męczące no i do tego ... drogie. Zagoniłam dzieci do sprzątania i wykonalyśmy wspólnie te cięzką prace przed południem i teraz mogę posiedziec i pisac. Chciałam pogadac ze znajomymi na gg ale oczywiście nikogo nie ma. Oczywiście, bo normalnie zrzędzą, że jestem wielka nieobecna i nie moga ze mna pogadać, ale jak ja wyskrobałam trochę czasu to na gg pustka. powinnam zorganizowac zebranie w sprawie tych funduszy, ale mi się nie chce. Te moje baby sa trudne. Każde zaangażowanie ich w nowy pomysł wymaga tyle wysiłku, że czasem na starcie juz mnie kompletnie zniechęcają. Ale tym razem moga na tym zyskac finansowo, więc może pójdzie łatwiej? Jak to jest, że za kasę to każdy chętnie zrobi cos dla bliźniego a za friko to od razu wszystkie mięsnie ich bolą i paznokcie połamane by miały i wogóle. A dyrektor? lepiej nie gadać. Facet, który przesiaduje od lat z samymi babami musi miec kłopoty z szybkimi decyzjami no i ten ma, dlaczego nie. Poza tym nic ciekawego. Przez tę zachorowalność domowników miałam mały kontakt ze światem zewnetrznym i nawet nie bardzo wiem co słychac w polityce. To znaczy w tej krajowej to wiem, że ogólne g... ale w lokalnej nie mam pojecia a chyba powinnam sie tym interesowac. A propos! Pokaż mi swojego wroga a powiem ci kim jesteś! Ja z moją panią wróg ostatnio na łamach prasy lokalnej wymieniamy sobie grzeczności. Ja sie wypowiadam, że rozumiem jej stanowisko ona w innym wywiadzie mnie nazywa liderem i to w sensie pozytywnym (sic!). Czyzby czas zmienic wroga? A może faktycznie mój wrog świadczy o mnie? Może obie jesteśmy wyjątkowo inteligentne? Pani burmistrz co prawda z pozycji wroga wolała zejść do pozycji udawanego przyjaciela ale mam nadzieje, że to tez o mnie świadczy na plus. A wogóle to chyba musze poszukac jakiejś pracy, bo te pustki w portfelu i lodówce dobijają mnie i moją rodzinę. Do tego grożą mi jeszcze inne radykalne zmiany w moim zyciu a z odpowiednimi funduszami chyba łatwiej byłoby je znieść. Pytanie tygodnia: jak rzucic palenie? właściwie: jak rzucić palenie i żeby mi niewymowna nie urosła?! Czytam różne porady i wynika z nich, że jednoczesnie musiałabym rzucic palenie i jedzenie a chyba nie dam rady. Co robić?! ALE SIE ROZPISAŁAM
czwartek, 09 marca 2006
Chorutka jestem
Jestem ciężko chora. Mam zabójczą temperaturę 37,4! Wszystko mnie boli, jestem biedna i oczywiście jestem nierozumiana przez resztę rodziny! Strasznie. Mój mąż sobie zaczął chorowac właśnie od dzisiaj na nadciśnienie tętnicze, dzieci tez jakieś niemrawe. I nikt nie zauważa mojej ciężkiej choroby! Wczoraj odbyło sie to spotkanie ale ja niedotarłam, to znaczy pomysłodawcy tak długo wymyslali miejsce, że mi się znudziło. Ale ponoc w końcu się sotkali. Dziś dzwonił K. i powiedział, że sa chętni wszyscy i spotkanie z kandydatem na kandydata ma sie odbyc 22 lub 23 marzec. Ciekawe gdzie? Bo przy tej organizacji to sama nie wiem czy sie zbierzemy wszyscy do wyborów? Ale może się jakoś zepną w sobie czy cóś... Biegałam dzisiaj po lekarzach i aptekach i nawet nie miałam kiedy pogadac z tymi od Funduszy a tu czas nagli. Ale jeszcze nie zrezygnowałam, chociaz dzisiaj entuzjazmu we mnie jakby mniej. Czy W. mnie oszukuje ze swoim stanem zdrowia? Faktycznie jest chory? Sama nie wiem. Niby nie pali ale za nim nie chodzę. Może faktycznie się wystraszył? Jutro sprawdzę. Jakby się okazało, że jednak jego stan jest poważny to wyjdzie, że będę musiała go przeprosić za wszystkie hm... no... niezbyt pochlebne mysli. Czy jak to tam nazwać. No w każdym razie na razie tylko myślę... "Idzie wiosna" bardzo bardzo dziękuję za ten wirtualny kwiatek! Pachnie słodko cały czas. Pozdrawiam Ide nakarmić głodnych
środa, 08 marca 2006
Kobieta
Podobno Dzień Kobiet. Mój ukochany W. w prezencie z okazji tego dnia opowiedział mi o puszczonym w radio przemówieniu Gierka. Super. W zasadzie pewnie na tyle zasłużyłam. Nie wiem czy to dobrze czy nie ale przynajmniej jak na razie sie nie pokłóciliśmy. A to już niewątpliwie jakiś sukces! Hurra! znalazłam faceta, który ma firme zajmującą sie pozyskiwaniem funduszy z Unii i zdaje się, że może nam pomóc. Dzisiaj wieczorem pierwsze spotkanie sztabu wyborczego! Zobaczymy tych nowych światłych ludzi. Jestem chora i wszystko mnie boli.
poniedziałek, 06 marca 2006
Jakoś dziwnie
Miałam pisac codziennie. A tu oczywiscie nic z tego. Ale sama siebie sobie mogę wytłumaczyc tym, że moje główne zajęćie stanowi od dłuższego czasu taki przyjemny temat jak: przyznawanie funduszy strukturalnych dla stowarzyszeń. Czytam i czytam i coraz głupsza jestem. Nijak tego pokumac nie moge. To znaczy niby jak czytam to rozumiem, ale tylko fragmentarycznie całość jakoś ucieka mojej zdolności percepcji. Język jakim to jest pisane jest chyba wytworem jakiegos maniaka. A może przebrnięcie przez przepisy, ze zrozumieniem jest pierwszym etapem selekcji? Jak pojmę to będę już krok do przodu? W piątek nawiedzili nas K i K ruszamy z kampanią wyborczą w gminie. Jak znam moje szczęście to popierany przez nas kandydat na burmistrza nawet nie powącha urzędu. Ale chyba warto liczyc na cud? W każdym razie się staram. On jest powazny i nawet kasy nie potrzebuje kraść bo ma dosyc swojej ale nijak nie wiem czy go w tym naszym piekiełku nie zadepczą. Moja najmłodsza pociecha ma jakies kłopoty żołądkowe chyba nie obejdzie się bez wizyty u lekarza. Pytanie dnia brzmi zatem: jak zmusic lekarza pierwszego kontaktu żeby zlecił badania które mu się kompletnie nie opłacają? Idę do dziecka. Może nawet wróce.
czwartek, 02 marca 2006
Zaczynam
Postanowiłam zmienic swoje dotychczasowe życie. To znaczy zacząć wreszcie życ po ludzku, przestać sie bać swoich właśnych mysli. No i zdecydowanie zostac bogatą. Bo codzienne troski o kase zaczęły mnie już męczyć. A skoro wszytsko zmieniam to zdecydowałam sie to opisać. Byc może moje dzieci, którym teraz jest z mamą potwornie ciężko. Jak za jakis czas przeczytaja to wszystko będą rozumiały mnie lepiej. Na razie zmieniam swoje nastawienie do zycia. Mam zamiar uwierzyc w twierdzenie: chciec to móc. Zdecydowałam, że tak bardzo CHCĘ, że juz bardziej się nie da. Jestem po rozmowei z Agnieszką, która aktualnie przebywa na robotach we Francji i zgodnie doszłysmy do wniosku, że same o siebie musimy zadbać bo jakoś nikt nie chce. Muszę zaznaczyc ze ta Agnieszka jest młodsza ode mnie o lat 10 ale się spokojnie dogadujemy. Widocznie jeszcze mnie starość nie dopadła. Skoro nikt zatem nie chce mnie zatrudnic to sobie sama te prace zrobię, bo gdzies pracowac muszę. Od trzech lat siedze w domu i mam tego dość! Jeśteśmy teraz we własnym domu, nie stój nie czekaj, wyjedź po kryjomu! A ja nie wyjade póki co, zrobie sobie dobrze (sic!) sama. Pozdrawiam! P.S. Jak ja jutro znajde to co nabazgrałam?
|
|
|
<
|
Luty 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
|
6
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
|
13
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
|
20
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
|
27
|
28
|
29
|
|
|
|
|
|